Zakończenie roku szkolnego 2018-2019

I dla wszystkich organizatorów apeli i uroczystości w polskich placówkach (nie tylko) oświatowych wykorzystujących pracę (i jej efekty) artystów na całym świecie – lekcja YT … Proszę o rozwagę. Ja osobiście nie chciałbym wejść w spór autorski z jego właścicielem …..GOOGLE, a to za niedługo będzie standardem. Sugeruję robić własne materiały foto/video [jpg,mp4], własną muzę jako np. podkład [mp3, wav] lub darmowe sample – tak jak ja od wielu lat. Miłego wypoczynku na wakacjach, serdecznie pozdrawiam – Witek Kozaczkiewicz. W załączniku dzisiejszy screen od jutubasów ;(

 

Wycieczka w Bieszczady

28 maja 2019 roku klasy 8a i 8c z Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 7 wraz ze swoimi opiekunami pojechały na wycieczkę w Bieszczady. Zwiedzili Skansen Budownictwa Ludowego w Sanoku, zaporę w Solinie, cerkiew w Wołkowyi oraz Muzeum Kultury Bojków w Myszkowie. Wspięli się również na Połoninę Wetlińską, by zobaczyć kultową Chatkę Puchatka. W drodze powrotnej odwiedzili Ruiny Twierdzy Przemyśl oraz Przemyskie Podziemia. Wycieczka mimo nieprzewidywalnej pogody minęła w miłej i przyjemnej atmosferze.

Karta rowerowa 2019

Tandem
TANDEM

Zakończył się etap teoretyczny egzaminu na kartę rowerową. Listy uczniów, którzy zdali TEST na kartę rowerową (zarówno bezpośrednio, jak i w wyniku poprawki) zostały wywieszone w Naszej Szkole. Kolejny etap to egzamin praktyczny, który odbędzie się na boisku szkolnym 5 czerwca o godz. 9.00.  Przypominam o jak najszybszym dostarczeniu w kopercie opisanego zdjęcia  (dane osobowe jak na legitymacji szkolnej) oraz podpisanej zgody pisemnej rodziców (formularz do pobrania w sali 105).

ps. Kask na egzaminie ZALECANY !

POWODZENIA !

Logo świetlicy MSP 7 w Knurowie

KONKURS DLA UCZNIÓW KLAS 4-8

Zapraszamy do udziału w konkursie

„Logo świetlicy MSP 7 w Knurowie”

Zaprojektujcie w dowolnym programie graficznym znak – logo,

który będzie charakterystyczny dla naszej świetlicy.

Na Wasze prace czekamy do 5 czerwca w świetlicy szkolnej.

Życzymy twórczych pomysłów!

Może to właśnie Twój projekt będzie reprezentował świetlicę „Siódemki”?

 

Wychowawcy świetlicy

WARSZTATY BIOLOGICZNO – CHEMICZNE DLA PRZEDSZKOLAKÓW

W dniach 3 i 5 kwietnia na terenie naszej szkoły zostały zorganizowane warsztaty dla Miejskiego Przedszkola nr 12 w Knurowie

Tematyka zajęć z biologii:

ekologia

  • poznawanie różnych właściwości tworzyw sztucznych, dzięki przeprowadzonym doświadczeniom, np.: zbadanie właściwości różnych folii tworzywowych, zbadanie chłonności wody poprzez polimerowy absorbent.

biologia

  • poznawanie budowy oraz potrzeb życiowych organizmów żywych, dzięki obserwacji hodowli owadów tj. mrówek, modliszek, straszyków jak również ryb akwariowych. Obserwacja roślin w zamkniętych ekosystemach (uprawa roślin zamkniętych w szkle).

mikrobiologia

  • obserwacje mikroskopowe preparatów roślinnych i zwierzęcych.

 

Tematyka zajęć z chemii:

–  badanie właściwości fizycznych i chemicznych wody

  • obserwacja wody (kolor, smak, zapach, stan skupienia)
  • doświadczenia potwierdzające istnienie ciśnienia hydrostatycznego
  • klej z wody
  • co pływa a co tonie
  • magiczne jajko
  • badanie szybkości rozpuszczania się substancji w wodzie
  • co się rozpuści a co nie
  • rozdzielanie mieszanin niejednorodnych
  • przewodzenie prądu elektrycznego przez wodę

W czasie zajęć dzieci mogły rozwijać umiejętności obserwacji i wyrabianie cech dobrego obserwatora, tj.: spostrzegawczość, cierpliwość, dokładność.

Zajęcia prowadziły pani Agata Sobiech i pani Agnieszka Wójcik- Konstanciak

 

 

 

 

 

Konkurs „Legendy o Knurowie”

Dnia 2 kwietnia odbyło się uroczyste rozdanie nagród w Międzyszkolnym Konkursie pt. Legendy i nie-legendy o Knurowie. Uczestnikom dziękujemy ogromnie za pracę twórczą, gdyż nie małym wyzwaniem było stworzenie własnej legendy na temat Knurowa. Zwycięzcom i wyróżnionym natomiast składamy serdeczne podziękowania. Zapraszamy do czytania nagrodzonych tekstów!

Pierwsze miejsca

  • klasa V Maja Imbiorska MSP9

  • klasa VI Karolina Gajówka MSP7

Wyróżnienia : Alicja Bartnik Zuzanna Możdżeń Oliwia Sieprawska Aleksandra Krupka Aleksandra Grabowska MSP 9

Anna Lasota


A oto kilka legend laureatów :

,,Tragiczna, hotelowa miłość” Alicja Bartnik opiekun Iwona Maślanka wyróżnienie MSP9

      W Knurowie na Śląsku istniał hotel, bardzo popularny i rozpoznawalny. Był on przeznaczony dla górników i ich najbliższych.

    Pewnego razu jeden z górników -Bartosz- przyjechał do hotelu wraz ze swoją narzeczoną. Dziewczyna -Amelia- miała duże problemy psychiczne i była na skraju załamania. Narzeczeństwo przyjechało, aby odpocząć od codzienności i poprawić stan psychiki kobiety. Niestety, zaraz po przyjeździe Amelia wpadła w oko jednemu z kolegów Bartka. Dziewczyna nie potrafiła go odepchnąć od siebie i już po tygodniu spotykali się w tajemnicy przed wszystkimi. Ich romans trwał około miesiąca. Przy Wojtku, bo tak miał na imię jej kochanek, czuła się lepiej, a przy narzeczonym jej nastrój nastawienie do życia pogarszały się. Działo się tak, dlatego, że przy Bartku powracały myśli o tym, że musi powiedzieć mu o swoim romansie. Z tego powodu także chciała spędzać więcej czasu ze swoim kochankiem.

           Pewnego razu nie miała tyle szczęścia przy ukrywaniu swojego romansu. Jej narzeczony wyszedł na chwilę do kopalni, więc zaprosiła do pokoju Wojtka. Bartka miało nie być około godziny. Jednak okazało się, że szybciej załatwił sprawy, przez które wyszedł z hotelu. Kiedy wrócił do pokoju zastał tam Amelię całującą się z jego kolegą. Nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył. Dziewczyna szybko wybiegła z pokoju ignorując goniące ją osoby, narzeczonego żądającego wyjaśnień. Zatrzasnęła się w pierwszym pustym pokoju. Okazało się, że jest tam broń. Mężczyzna tam mieszkający miał na nią pozwolenie, obok leżała karteczka świadcząca o tym. Cierpienie z powodu problemów psychicznych, odkryciu prawdy i prawdopodobnej utraty narzeczonego skumulowały się, a Amelia bez wahania chwyciła broń i strzeliła sobie prosto w głowę. Kiedy mężczyznom udało się otworzyć pokój było już za późno. Obok stała recepcjonistka, która też zobaczyła, co się wydarzyło w trakcie tak krótkiej chwili. Ludzie z innych pokoi i pracownicy hotelu zbiegli się. Wszyscy wiedzieli, że już za późno, że już umarła. Ludzie szeptali między sobą, wydawali dźwięki zaskoczenia, strachu, smutku i długo tak jeszcze można wymieniać. Bartek chwycił rękę zmarłej narzeczonej, przytulił do twarzy i rozpłakał się jak małe dziecko. Nie wiadomo, kto, ale ktoś wezwał karetkę, która potwierdziła zgon. Policja rozpoczęła śledztwo. Narzeczony zmarłej kobiety wyniósł się z hotelu i rzucił pracę w kopalni od razu po przesłuchaniu. Wyprowadził się tymczasowo do rodziny i uznał, że poszuka pracy w ogóle niezwiązanej z górnictwem, przeprowadzi się daleko od miejsca śmierci ukochanej osoby. Chciał, aby nic mu o tym tragicznym wydarzeniu nie przypominało, kiedy już otrząśnie się z żałoby.

            Tydzień po śmierci, kiedy na nowo otwarto hotel, a policja zakończyła śledztwo, potwierdzając samobójstwo, dziewczyna powróciła tam w postaci ducha. Zbyt dużo tam się wydarzyło, aby mogła po prostu odejść. Zaczęła straszyć wszystkie zakochane pary zjawiające się w hotelu. Miesiąc później znów zamknięto to miejsce, ponieważ zakochani skarżyli się na niezrozumiałe szepty, poruszające się przedmioty i poczucie, jakby byli obserwowani.

Budynek stał pusty przez parędziesiąt lat. Kiedy ludzie zaczęli pracować jako egzorcyści, wezwano jednego z nich do hotelu. Duch zmarłej dziewczyny został wypędzony, stwierdzono także, że budynek tylko dlatego, że Amelia się nim zajmowała, sprzątała.  Właściciel hotelu zmarł bez potomstwa, więc miejsce to nie miało właściciela. Po długich naradach władze Knurowa postanowiły otworzyć tam Dom Kultury przy ul. 1 Maja. Odbywały się w nim liczne zajęcia dla dzieci, koncerty i inne wydarzenia.


Zuzanna Możdżeń MSP 9 Opiekun Iwona Maślanka- wyróżnienie

Niedaleko Gliwic, w pewnej wsi mieszkało dwóch braci- Knur i Ów ze swoją chorą matką, bardzo ciężko pracowali na utrzymanie domu.

Pewnego dnia dotarła do nich informacja że król Polski – Kazik Siódmy szuka ochroniarza dla swojej córki. Knur postanowił wziąć udział w turnieju, który miał pokazać królowi który uczestnik jest najodważniejszy i zapewni całkowitą ochronę dla jego dziecka. Ów pomyślał, że też mógłby wziąć udział w tej rywalizacji. Poprosił brata aby pomógł  mu przygotować się do konkursu, Knur był bardzo zdziwiony decyzją brata, lecz postanowił pomóc Ówowi.

Rodzeństwo codziennie przygotowywało się do turnieju, Knur biegał dużo szybciej niż Ów, lecz Ów był lepszy w podnoszeniu ciężarów. Bracia wspierali się wzajemnie i w końcu stwierdzili, że są gotowi na starcie.

Kiedy nadszedł dzień turnieju Knur i Ów pojechali do Gniezna stoczyć pojedynek. W turnieju brało udział trzystu siedemdziesięciu czterech mężczyzn, a w tym dwustu pięciu rycerzy. Knur i Ów byli jedynymi uczestnikami pochodzącymi z biednej rodziny. W pojedynku były trzy konkurencje- bieganie, podnoszenie ciężarów, i  jazda konno. Kiedy test jazdy konno dobiegł końca król Kazik oznajmił, że musi podliczyć punkty wszystkich uczestników. Władca wrócił wraz ze swoją córką po trzech godzinach i oznajmił, że Knur i Ów ze wsi pod Gliwicami zostają zwycięzcami turnieju. Bracia byli bardzo szczęśliwi, ponieważ wygraną w konkursie nie była tylko praca polegająca na ochronie córki króla, była nią także kwota trzystu tysięcy złotych. Król pozwolił bracią pojechać do domu i spakować najpotrzebniejsze im rzeczy. Rodzeństwo wróciło do domu i o wszystkim poinformowało matkę.

Po powrocie do Gniezna Knur i Ów przez cały rok ochraniali córkę władcy. Po tym czasie bracia mogli wrócić do domu.

Po długiej podróży do wsi  rodzeństwo przypomniało sobie o pieniężnej nagrodzie. Postanowili opłacić leczenie dla swojej mamy, lecz nagroda była dużo większa. Bracia chcieli założyć miasto, ich marzeniem było aby w miasteczku niczego nie brakowało, aby były piękne parki, sklepy z pełnymi półkami.

            Po stworzeniu pięknego miasta chłopcy próbowali nazwać jakoś nowe dzieło. Mieli dużo pomysłów, lecz żaden z nich nie odzwierciedlał całkowicie wyobrażenia o nazwie miasta. Po długich przemyśleniach swoją miejscowość postanowili nazwać na cześć ich imion- Knurów.

Knurów istnieje do dzisiaj a to wszystko dzięki bracią z XIX wieku.


Karolina Gajówka I miejsce klas 6 opiekun Marzena Urbaniak „POWSTANIE KNUROWA”

Dawno temu na zachodniej części Polski żyła dziewczyna imieniem Knura. Pochodziła ze szlacheckiej rodziny, matka miała korzenie niemieckie, a ojciec był Polakiem. Mieszkali  w małym, spokojnym miasteczku. Ich chata znajdowała się na wzgórzu nieco oddalonym od reszty miasta. Mieszkańcy żyli tam w zgodzie i cieszyli się pokojem. Było to dla nich bardzo ważne, ponieważ wkoło toczyło się wiele bitew i wojen.  

Dziewczyna była wysoka, miała włosy czarne jak pióra wrony, oliwkową cerę, lekko zaróżowione policzki, a jej złote oczy odbijały światło słoneczne. Miała konia o imieniu Szturm, na którym odbywała dalekie wycieczki do lasu. Nie podobało się to jednak jej matce Elżbiecie, która martwiła się o swoje jedyne dziecko. Chciała żeby córka więcej pomagała   jej w codziennych domowych obowiązkach, a rzadziej wyruszała na konne przejażdżki.

Matka Knury była tęgą kobietą o nieskazitelnej twarzy, jasnych jak pszenica włosach       i pięknych błękitnych oczach. Na jej twarzy zawsze malował się uśmiech. Knura bardzo kochała swoich rodziców i gotowa była zrobić dla nich wszystko.

Pewnego pięknego popołudnia dziewczyna jak co dzień wyruszyła na konną przejażdżkę. Poszła do stajni po Szturma. Wchodząc zobaczyła sylwetkę ojca, który karmił jej konia.

– Tato, mówiłam ci już tyle razy żebyś go nie dokarmiał! – krzyknęła.

– Wybacz – powiedział cichym głosem ojciec, – Twój koń ma bardzo duży apetyt, a kiedy patrzy tymi swoimi czarnymi wielkimi oczami nie umiem mu odmówić.

– Dobrze już dobrze – odpowiedziała i zbliżyła się do konia. Już miała na niego siadać, kiedy ojciec wziął ją za rękę.- Tato puść mnie, chcę się tylko na nim przejechać. Przecież to Szturm, nic mi nie zrobi.

– Mam złe przeczucia – powiedział nie puszczając ręki córki – Knuro, nie jedź dzisiaj nigdzie.

– Spokojnie ojcze nic mi nie będzie. Puść moją rękę! – to powiedziawszy wyrwała rękę ojcu   i wsiadła na konia.

– Jest za cicho, zdecydowanie za cicho – szepnął. – Cicho jest tylko przed burzą. Wiatr umilkł, ptaki nie śpiewają. Knuro ostatni raz cię proszę nie jedź – spojrzał na nią, jego oczy były smutne i przepełnione troską o dziecko. Nie rozumiała ojca. Zazwyczaj cieszył się, że podróżuje, a nie siedzi w miejscu.

– Ojcze pozwól mi ten ostatni raz.

– No dobrze, ale weź to – powiedział. Odwrócił się do drzwi stajni, za którymi leżało długie, zniszczone pudło. Wziął je i podszedł do córki. Oczom Knury ukazał się miecz.

– Będzie ci dobrze służył, tak jak kiedyś mi w wojsku.

Knura wzięła do ręki klingę. Była idealnie wyważona i świeciła niebieskim światłem. Rękojeść zdobił czarny jak noc kamień. Zeszła z konia i rzuciła się ojcu na szyję.

– Dziękuję!

– Używaj go rozważnie. Naucz się nad nim panować. A teraz wsiadaj i jedź.

Szybciutko przewiesiła miecz przez pas i wsiadła na Szturma.

-Wiooo – krzyknęła.

Knura pędziła przez łąki i pola zastanawiając się nad słowami ojca „Cicho jest tylko przed burzą”. Niepokoiło ją to. Nawet nie spostrzegła, kiedy dotarła na polanę otoczoną głazami. Często na nią przyjeżdżała, tylko tam odnajdywała spokój. Zeszła z konia i usiadła pod głazem wyciągając miecz zza pasa. Zastanawiała się, po co ojciec jej go dał. Jak niby miała nauczyć się nim władać? Chciała jednak spróbować. Wstała i zamachnęła się mieczem. Spodobało jej się to. Wykonała kilka pchnięć w bok i w przód. Przestępowała z nogi na nogę próbując wykonywać obroty. Zanim się obejrzała był już wieczór. Zmęczona usiadła pod wierzbą i poczuła dziwny zapach. Mieszaninę dymu i koni. Jakby coś się paliło, jakby coś zostało zniszczone.

– O nie – jęknęła.

Szybko podniosłą się i gwizdnęła na Szturma. Przybiegł błyskawicznie. Wsiadła na niego       i powiedziała:

– Do domu.

Koń zarżał i pogalopował. Knura miała złe przeczucia, przez całą drogę szykowała się na najgorsze. Jednak to, co zobaczyła na miejscu załamało ją. Domy stały w płomieniach, a dym unosił się wszędzie. Zeszła ze Szturma z mieczem w dłoni i podeszła bliżej. To co zobaczyła przeraziło ją – jej oczom ukazały się pozostałości rodzinnego miasteczka. Brukowane uliczki były zalane smołą, cegłami. Wszędzie leżały ciała. Knura stanęła w miejscu i zdusiła szloch. Pobiegła jak najszybciej do swojego domu. Na miejscu stanęła jak wryta. Przy progu drzwi było porzucone ciało matki i ojca, który zapewne zginął w obronie żony. Odrzuciła miecz na bok i podbiegła do rodziców. Uklękła przy nich, wtedy stało się coś niespodziewanego. Ojciec otworzył oczy i zakaszlał.

– Ojcze ty jednak żyjesz!- krzyknęła dziewczyna, a z jej oczu popłynął strumień łez.

– Oni przyszli znienacka – powiedział ochrypłym głosem i zakasłał – Było ich zbyt wielu. Cieszę się, że przyszłaś. Idź na południe. Tam też mają zaatakować pomóż tamtejszej wiosce. Zdążysz przed nimi. Weź ten miecz i pomścij swoich rodaków. To moja ostatnia prośba – powiedziawszy to zamknął powieki i wyszeptał – Na mnie przyszedł już czas – były to ostatnie słowa, które Knura od niego usłyszała.

– Pomszczę cię ojcze obiecuję – powiedziała dziewczyna i zabierając miecz wskoczyła na konia.

– Zabierz mnie na południe do wioski, która będzie potrzebować pomocy – szepnęła łamiącym się głosem.

Koń zrozumiał ją i pobiegł galopem, oddalając się od spalonej wioski.

Podróż Knury trwałą trzy dni. Po drodze nie spotkała żadnych żołnierzy ani innych zagrożeń. Zastanawiała się, dlaczego jej ojciec ją tu wysłał. Przecież, co ona mogła zrobić. Ostrzeże ich i co z tego? Wioska pewnie jest mała i nikt nie umie się bronić.

Kiedy dotarła do małej wsi, przystanęła przy jednym z domów i zeszła z konia. Znalazła stajennego i poprosiła go o zaopiekowanie się jej koniem. Zgodził się od razu. Dziewczyna wchodząc do wioski zobaczyła jak bardzo przypomina jej zniszczony dom. Brukowana uliczka, na, której bawiły się dzieci, małe chatki stojące po obydwóch stronach drogi. Młodzi ludzie śpieszący się do pracy, starsze osoby patrzące na wszystko wzrokiem pełnym nadziei. Nie mogła pozwolić by ich również to spotkało. Podeszła do najbliżej stojącej osoby i spytała:

– Przepraszam, czy mogłaby mi pani powiedzieć gdzie jest ratusz?

– Idź prosto do końca tej drogi. Zobaczysz tam biały budynek, to właśnie ratusz.

– Dziękuję.

Knura poszła zgodnie ze wskazówkami kobiety i piętnaście minut później wchodziła już po schodach do budynku.

Dzień dobry, w czym mogę pomóc? – zapytała kobieta siedząca przy stole i przeglądająca księgi.

– Przyszłam ostrzec was przed armią, która tutaj zmierza. Zaatakowała moje miasto i teraz zmierza w waszą stronę.

– Skąd to wiesz?

– Mój ojciec zginął w obronie tamtego miasteczka. Teraz są tam już tylko ruiny spalonych domów.

– Nie, to niemożliwe – odpowiedziała kobieta. – Muszę porozmawiać z Radą Starszych.

– Nie mamy czasu! – krzyknęła rozpaczliwie dziewczyna. Nie mogła pozwolić na kolejną stratę. Obiecała coś ojcu. Nie chciała żeby ci ludzie stracili dom. – Proszę mnie wysłuchać. Musicie wezwać ludzi do broni. Pani nie wie, jakie zniszczenia was dotkną. Wszyscy stracicie dachy nad głową. – dodała opanowanym głosem.

– Nie wierzę. Na pewno nasi zwiadowcy dali by nam sygnał. A tak poza tym mamy mocne umocnienia na północy.

– Oni nadejdą z zachodu. Jak nie chcecie mi pomóc sama to zrobię. Obiecałam coś ojcu           i dotrzymam słowa. Zamierzam zginąć w walce, a nie chowając się po kątach w strachu, że po mnie przyjdę. Żegnam – powiedziawszy to dziewczyna odwróciła się i wyszła. Na odchodne usłyszała jeszcze:

– Spróbuj tylko komuś pisnąć o tym słówkiem to zawiśniesz na stryczku.

Knura pobiegła po swojego konia i pogalopowała na polanę, na której miało się odbyć decydujące starcie. Pomimo wyczerpania i strachu chciała walczyć. Wyjęła swój świecący na niebiesko miecz zza pasa i wyszeptała:

– Ojcze pomóż.

Wstała i wtedy stało się coś niespodziewanego. Popękała ziemia i zaczęły się z niej wyłaniać niebieskie postacie wyglądające jak żołnierze. Było ich coraz więcej i więcej. W końcu szczeliny się zamknęły. Knura odskoczyła wystraszona. Już zaczęła się wycofywać, kiedy środkowa postać przemówiła głębokim, ochrypłym głosem:

– Odpowiadamy na wezwanie. Jesteśmy gotowi do walki i czekamy na rozkaz.

-Kim jesteście? – zająknęła się dziewczyna.

– Jesteśmy duchami poległych. Tylko osoba o czystym sercu może nas wezwać. Miecz, który trzymasz w ręku nosi nazwę in omnibus, co po łacinie znaczy wszystkowiedzący. Twój ojciec otrzymał go od ostatniego władcy duchów. Wezwać nas można tylko raz w życiu w razie największego kryzysu. Czemu więc ty nas tu wezwałaś?- Tam w dole jest wioska, która zostanie zaatakowana lada chwila. Nie chcą mnie słuchać       i nie chcą się bronić, bo uważają, że kłamię. Obiecałam ojcu, że uratuję tę wioskę. Mam zamiar to zrobić. To były jego ostatnie słowa przed śmiercią. Proszę pomóżcie mi – dziewczyna zalała się łzami. Nie mogła już dłużej tego znieść. Miała nadzieję na pomoc mieszkańców. Nie otrzymała jej, teraz zapewne zaprzepaściła drugą szansę. Wtem poczuła dłoń na swoim ramieniu. Podniosła głowę i ujrzała oczy mężczyzny. Były tak samo smutne jak jej ojca.- Pomożemy ci. Otrzyj łzy, na pewno damy radę.- Dziękuję.W tej samej chwili rozległy się trąby i zza wzgórza zaczęła wyłaniać się armia nieprzyjaciela.- Czas na bitwę – mruknęła dziewczyna, po czym dodała – Może uda mi się przemówić im do rozsądku. Zaczekajcie na mój sygnał.Podeszła bliżej w stronę wroga, który zdezorientowany zatrzymał się.- Stać – krzyknęła Knura – Ani kroku dalej, albo pożegnacie się z życiem.- Phi. Nie będziemy słuchać jakiejś dziewuchy. Lepiej się odsuń. To nie twoja walka – odparł jakiś człowiek na koniu. Zapewne ich wódz. – Mylisz się, to moja walka.- Jak tam sobie chcesz. Do ataku!- Do ataku!- krzyknęła Knura i rzuciła się do walki. Cięła każdego, kto stanął jej na drodze.Kątem oka zobaczyła jak jej nowi przyjaciele zabijają przeciwników. To dodało jej otuchy. Będzie walczyć dla siebie. Dla ojca. Nie będzie się już nigdy bać.- Pomszczę cię ojcze!- krzyczała. Każdy, kto próbował się przed nią bronić ginął w ciągu kilku sekund. Torowała sobie drogę do ich przywódcy. Jeśli on zginie wygramy. Mężczyzna siedzący na koniu uśmiechnął się do niej.- No, no. A cóż to? W końcu mam godnego przeciwnika – powiedziawszy to zeskoczył           z konia.- Zabiłeś mi ojca, więc ja zabiję ciebie – warknęła dziewczyna i rzuciła się na niego. Niestety on był szybszy. Teraz to on atakował. Robił wyrzuty w przód i w tył. Ciął w prawo i w lewo  z niesamowitą prędkością i precyzją.CIACH! Knura upadła. Z rany na jej nodze zaczęła sączyć się krew.- Oj, oj. To chyba twoja ostatnia walka. Trzeba było nie mieszać się w nieswoje sprawy.- Mylisz się – powiedziała.Cięła w rękę, w której trzymał miecz. TRACH! Miecz wypadł mu z dłoni. Knura wykorzystała jego szok i dźgnęła go w serce. Padł na kolana.- Ze mną się nie zadziera – szepnął jej do ucha.Knura poczuła ostry ból w klatce piersiowej. Spojrzała w dół i zaniemówiła. Z klatki piersiowej sterczał jej sztylet. Krzyknęła z bólu i rozpaczy. Zjawił się przy niej mężczyzna,    z którym rozmawiała przed bitwą. Kopnął truchło wodza i szepnął dziewczynie do ucha:- Ocaliłaś to miasto. Zasłużyłaś na coś lepszego niż śmierć. Przysięgam ci, że nigdy o tobie nie zapomnę.- Dziękuję. Mam ostatnią prośbę. Zanieś moje ciało do tamtego miasta, opowiedz o bitwie      i pochowaj mnie tam – powiedziawszy to Knura zamknęła oczy. Złote oczy, które już nigdy nie zobaczyły światła słońca.Mężczyzna zwołał swoich kompanów i podnieśli ciało niedawno zamarłej dziewczyny.Przenieśli je przez całe pole bitwy, aż do miasta. Tam zaciekawieni niebieskim światłem mieszkańcy wyszli z domów zobaczywszy martwą dziewczynę niesioną przez duchy od razu zrozumieli, co się stało. Była bitwa. Dziewczyna poległa za ich miasto i bezpieczeństwo. Zaczęli zbierać się przed ratuszem. Wyszła z niego kobieta i zobaczyła korowód. Zrozumiała, co się stało i podeszła do mężczyzny trzymającego dziewczynę.- Nazywała się Knura i pochodziła ze szlacheckiej rodziny. Oddała za was życie. Chciała żeby ją tu pochowano razem z mieczem – powiedział nieznajomy.- Oczywiście. Żeby uczcić pamięć naszej małej bohaterki nazwiemy to miasto od jej imienia Knurów.- Knurów, dziękuje ci Knuro obrończyni niewinnych i bezbronnych – zaczął śpiewać tłum.Miecz rozpadł się, gdy tylko kobieta wzięła go w dłoń. Zapadł się pod ziemię. Wszyscy myśleli, że to już koniec tej wspaniałej klingi. Ale on tylko czeka. Czeka, aż pojawi się osoba o dobrym sercu, która nie wykorzysta go do złych celów i pomoże wszystkim w razie potrzeby. Podobno czeka do dziś.Dziewczyna została pochowana przy ratuszu, żeby każdy mógł zobaczyć, co potrafi zrobić człowiek z czystej dobroci serca. Knura nawet nie znała tych ludzi, a jednak oddała za nich życie. Ludzie czasami potrafią być okrutni, ale musimy pamiętać, że w każdym z nas drzemie  „mały bohater”, musimy po prostu go w sobie odnaleźć. Próbujmy zrozumieć innych bez przemocy. Bo przemoc tylko zabiera, a nie daje.                                                                                                                                     KONIEC

                                                                                              Autor: Karolina Gajówka 6c MSP7


Mają Imbiorska I miejsce wśród klas 5 opiekun Joanna Nowak MSP9  „Legenda  o Fochu”

Podczas ostatniej wigilii moja babcia, siedząc przy rozpalonym kominku, opowiedziała mi bardzo ciekawą legendę o knurowskiej kopalni, w której pracował mój dziadek.

Dawno , dawno temu w naszym mieście pewien mieszkaniec o imieniu Ferdynand zapragnął znaleźć coś, czego nikt nigdy nie widział i nie znał.  W poszukiwaniu drogocennego skarbu zaczął kopać na swoim polu  dziurę w głąb ziemi. Po kilku miesiącach jego uwagę przykuł czarny jak smoła kamień.  Chcąc przekonać się, czy znalezisko jest coś warte , udał sie do mędrców , aby wypowiedzieli się, co na ten temat myślą. Po pewnym czasie Ferdynand zaniepokojony brakiem informacji, postanowił ich odwiedzić. Pojawił się podczas wieczornego spotkania przy ognisku pytając , co z jego kamieniem. Wszyscy uznali go za głupca wierzącego w czarny brudny kamień. Zdenerwowany poprosił o zwrot przedmiotu kpin. Rozwścieczony cisnął kamień do ognia i z fochem na twarzy udał się do swojej chaty.

Po pewnym czasie mędrcy zauważyli , że kamień się pali . Jakież było ich zdumienie, kiedy w miarę upływu czasu drewno wygasło , a kamień się żarzył i wokół roztaczało się przyjemne ciepło.  Wtedy mędrcy postanowili odnaleźć Ferdynanda i przekazać mu to , co zaobserwowali , jednocześnie przepraszając za zachowanie. Wszyscy stwierdzili, że należy wydobywać ten czarny skarb. Ferdynand ogrodził swoje pole i miejsce wykopalisk. W ciągu kilku najbliższych tygodni zorganizował narzędzia i ręce do pomocy. Nadzorował też wszystkie prace, lecz nie był z nich do końca zadowolony i wiecznie chodził z nadąsaną miną. Uważał, że ludzie zaangażowani w jego przedsięwzięcie nie starają się i za mało wydobywają czarnego złota, czyli węgla, górnicy nazywali swojego nadzorcę „Panem Fochem”, ponieważ chodził wiecznie niezadowolony.

Stąd nazwa i związana z nią legenda o jednym z szybów kopalnianych na terenie miasta Knurów. Nazwę „Foch” szyb  otrzymał po śmierci Ferdynanda, aby upamiętnić odkrywcę czarnego złota w tym miejscu.


Oliwia Sieprawska wyróżnienie opiekun Iwona Maślanka MSP 9 „O MORTENIE I POWSTAŃCACH ŚLĄSKICH”

Za czasów króla Mortena, który panował w Polsce w latach 1012-1027, w kraju panował wielki głód. Ludzie nie mieli co jeść, a zły król nie interesował się swoimi poddanymi.

            Ojciec Mortena-Władysław był mądrym i sprawiedliwym władcą.W celu zawarcia sojuszu z Anglią, poślubił Annę-młodą i piękną córkę króla Anglii, Addisona i jego żony Elżbiety. Królewna miała piękne ciemno brązowe oczy, kruczoczarne włosy i ciemne czerwone usta, które odziedziczyła po matce. Jednak mimo swojego wyglądu, dziewczyna była wyjątkowo wredna i chciwa. Myślała tylko o sobie i nic jej nie zadowalało. Władysław-chociaż wiedząc jaka jest jego żona-starał się być wyrozumiały i cierpliwy. Na 21 urodziny kupił dziewczynie piękny, złoty naszyjnik wysadzany brylantami oraz kazał wyrzeźbić pomnik na jej cześć. Niestety, nie zadowoliło jej nawet to. 

            Dwa lata po ślubie z Anną władca zmarł, nie wiedząc, że jego żona spodziewa się dziecka-Mortena. Kobieta wychowywała chłopca sama. Zmarła na gruźlicę, gdy dziecko miało 7 lat. Od tego czasu Mortenem opiekowały się zamkowe pokojówki i nianie. Jednak państwo nie miało króla, a jedynym prawowitym następcą tronu był syn króla Władysława. Tyko, że to było jeszcze dziecko.

            Ostatecznie rada doszła do wniosku, że Morten będzie podejmował różne decyzje dotyczące kraju. Będą natomiast pomagać mu doradcy, którzy będą mieli nauczyć go panowania nad królestwem.

Niestety. Ludzie są chciwi i zazdrośni. Myślą tylko o sobie. I tak młody monarcha wychowywany w zazdrości i nienawiści, wyrósł na wrednego i chciwego króla, który myślał tylko o sobie i nie interesował się poddanymi. Tak jak jego matka był zarozumiały i nic go nie zadowalało.

            W wieku 18 lat Morten został koronowany na króla. Szczególnie nienawidził Górnego Śląska, gdyż tam pochowano jego rodziców. Obywatele na przykład Knurowa lub Rybnika byli gnębieni i aresztowani praktycznie bez powodu. Społeczeństwo starało się protestować, jednak żołnierze karali śmiercią lub więzieniem uczestników nawet najmniejszych wystąpień. Ludzie byli bezsilni, a nieznający litości król nakładał na nich coraz silniejsze represje.

           Morten zajęty sobą, nie widział potrzeby zawarcia sojuszu z innymi krajami. Nie słuchał doradców, którzy wiedzieli, że jeśli tego nie zrobią może ich czekać wojna. Jednak król nie słuchał, a sytuacja między Polską a Litwą coraz bardziej się napinała. Król Litwy-Gediminas zaproponował Mortenowi przymierze poprzez ślub swojej córki-Gabiji, z polskim królem. Niestety Morten odmówił i doszło do wojny, która  oficjalnie zaczęła się 21 marca 1027r. Żołnierze Litewscy mieli ogromną przewagę nad nielicznymi oddziałami polskimi. W rezultacie w zaledwie kilka dni Litwa pokonała Polskę, która musiała się poddać.

            Korzystając z okazji zajęcia króla i rycerzy bitwą, ludność Górnego Śląska zaczęła organizować powstania, które w większości zakończyły się powodzeniem.

            Złego króla Mortena „zrzucono” z tronu, a jego miejsce zajął król Ludwik, który był dobry, życzliwy, sprawiedliwy i mądry. Zawarł on wiele sojuszy, na przykład z Słowacją i Niemcami oraz miał dużo potomstwa, które ucząc się mądrości od ojca, po jego śmierci mogło dalej dbać o kraj i o to, aby się rozwijał.

            Od tego momentu w kraju zawsze już panowali mądrzy i dobrzy władcy, a historia Morata została legendą i przestrogą dla niegrzecznych dzieci. Jedyną pamiątką po tych wydarzeniach stał się pomnik Powstańców Śląskich, który nakazał wybudować jeden z potomków króla Ludwika, jako przestrogę przed chciwością i egoizmem.

Opracowanie graficzne Witek Kozaczkiewicz

Wojewódzki Konkurs Historyczny

Uczennica Naszej Szkoły – Julia Bęben z klasy 8a dostałą się do finału X Wojewódzkiego Konkursu Historycznego „Prawda i kłamstwa o Katyniu” organizowanego przez Panią Poseł do Parlamentu Europejskiego Jadwigę Wiśniewską. Uroczyste rozstrzygnięcie konkursu odbyło się 15 marca w Sali Koncertowej  im. Jerzego Haralda w siedzibie Polskiego Radia Katowice. Patronat naukowy nad konkursem sprawuje Oddział IPN Katowice, patronat medialny – TVP Katowice i Radio Katowice.

Na gali pojawiło się wielu gości m.inn. Wojewoda Śląski Jarosław Wieczorek, Śląska Kurator Oświaty Urszula Bauer, Dyrektor IPN w Katowicach Andrzej Sznajder i inni.

W konkursie wzięło udział 259 uczniów z całego województwa, do finału doszło 10. Nasza Julia została laureatką 5 Miejsca !

PRZEWODNICZĄCA JURY PODKREŚLIŁA iż tegoroczna edycja konkursu pokazała dużą dojrzałość uczestników. Poprzez udział w nim uczniowie oddali cześć ofiarom zbrodni, dali świadectwo, że pamiętają. Konkursowa gala zakończyła się recitalem Dominiki Świątek, która zaśpiewała pieśni odwołujące się do tekstów wybitnych polskich poetów takich jak Zbigniew Herbert, czy Juliusz Słowacki.

Więcej o konkursie >>

Nauczycielka historii Stefania Stefaniak  

Miejski Konkurs Przyrodniczy

21.03 czyli pierwszego dnia wiosny Miejska Szkoła Podstawowa nr 7 zorganizowała Miejski Konkurs PrzyrodniczyZ przyrodą za pan brat” dla klas siódmych.

Tematem przewodnim tegorocznego konkursu były liczby w przyrodzie. Podczas konkursu uczniowie zmagali się   z pytaniami z zakresu chemii, fizyki, biologii oraz geografii. W każdym napotkanym zadaniu uczniowie mogli znaleźć szereg liczb. W czasie oczekiwania na wyniki uczniowie otrzymali do rozwiązania krzyżówki oczywiście w których hasłami okazały się cyfry zapisane w sposób arabski jak i rzymski. W konkursie brało udział  w sumie 15 uczniów ze szkół MSP 2, MSP 3, MSP 6,   MSP 7 i MSP 9.

Wyniki konkursu

I miejsce Anna Szolc – MSP 9

II miejsce Oliwia Smentek MSP 7

III miejsce Aleksandra Izydorczyk MSP 9

Wszystkim  uczestnikom i zwycięzcom gratulujemy i życzymy  dalszych sukcesów  w zdobywaniu wiedzy z zakresu przedmiotów przyrodniczych. 

Dobrze Cię widzieć

Dobrze cię widzieć” to ogólnopolska kampania społeczna- realizowana w ramach projektu. ” Bezpieczna droga” – której celem jest poprawa bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego, w szczególności dzieci i młodzieży. W ramach projektu wszyscy uczniowie otrzymali kamizelki odblaskowe oraz wzięli udział w lekcji wychowawczej na temat. ” Dobrze cię widzieć”.

Zimowe ptakoliczenie

26 stycznia Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków OTOP po raz 15-ty zorganizowało Zimowe Ptakoliczenie.

Tym razem my również dołączyliśmy.

Uczniowie klasy 5d i 5e razem z nauczycielką biologii, przewodnikiem OTOP oraz innymi mieszkańcami Knurowa obserwowali, identyfikowali oraz fotografowali ptaki na knurowskim niebie oraz szukali innych śladów ich bytowania.

W końcu pojawił się trop (zdjęcie 1) i poszliśmy tym śladem, co w rezultacie dalszych poszukiwań przyniosło następujące gatunki zaobserwowanych ptaków:

– myszołów, krogulec, kruk, sikorka bogatka i sójka.

 

Pozdrawiamy i zapraszamy Was na następne obserwacje.

 

 

 

Kalendarze adwentowe w MSP7, czyli język niemiecki trochę inaczej

W MSP7 odbył się konkurs na najpiękniejszy kalendarz adwentowy. Zadanie polegało na przygotowaniu kalendarza adwentowego w dowolnej formie plastycznej. Każda praca musiała zawierać 24 okienka. Poszczególne „okienka” lub „drzwiczki” powinny zawierać słowa lub zwroty w języku niemieckim związane ze świętami Bożego Narodzenia, np. die Glocke– dzwonek, die Krippe– szopka, der Lebkuchen– piernik, der Weichnachtsbaum– choinka.
Naszym uczniom nie zabrakło inwencji twórczej i jak sami przyznali, zadanie konkursowe okazało się być ciekawym sposobem na naukę języka niemieckiego.
Tekst: Monika Kotlarek-Hajok

Pythonik

# Twórcą języka Python jest Guido van Rossum. Nazwa Python wywodzi się od tytułu serii programów
satyrycznych emitowanych przez telewizję BBC w latach 70. ubiegłego wieku.
David Ascher i Mark Lutz już w roku 2003 oceniali światową liczbę użytkowników Pythona na 1 milion. Poza
indywidualnymi osobami wymieniali takie znane kompanie jak Google, Yahoo!, Hewlett-Packard, Seagate,
IBM i Industrial Light and Magic.

Po uruchomieniu Pythona wiersz polecenia wygląda tak: >>>. Jest to sygnał dla nas, że od tego momentu możemy używać wyłącznie instrukcji języka Python. Nie musisz wpisywać >>> – Python zrobi to za Ciebie.

Jeśli w którymkolwiek momencie zechcesz wyjść z konsoli Pythona, wpisz polecenie exit() albo użyj kombinacji klawiszy Ctrl + Z w Windows lub Ctrl + D w Macu/Linuksie. Wtedy już nie będziesz więcej widzieć >>>.

Teraz jeszcze nie chcemy wyjść z konsoli Pythona. Chcemy się jeszcze kilku rzeczy nauczyć. Zacznijmy od wpisania działania matematycznego, np. 2 + 3 i naciśnięcia entera.

command-line

>>> 2 + 3
5

Nieźle! Widzisz, jak pojawiła się odpowiedź? Python zna się na matematyce! Powinnaś spróbować innych działań, np.:

  • 4 * 5
  • 5 - 1
  • 40 / 2

By wykonać potęgowanie, powiedzmy podnieść 2 do potęgi 3, musimy wpisać:

command-line

>>> 2 ** 3
8

Pobaw się tym przez chwilę, a potem wróć tutaj. 🙂

Ja widzisz, Python jest świetnym kalkulatorem. Jeżeli zastanawiasz się, co możesz z nim jeszcze zrobić…

Zadanie:

>> 25+2*-3**3+12/3

najpierw spróbuj policzyć sam, a potem zastosuj program – MUSI wyjść:
-25 ..  (tak – programowanie to MATEMATYKA ! )

Tekstowy typ danych (string)

A jakby tak wpisać swoje własne imię? Wpisz swoje imię używając cudzysłowów, w ten sposób:

command-line

>>> "Ola"
'Ola'

Właśnie stworzyłaś swój pierwszy string! Jest to ciąg znaków, który może być przetwarzany przez komputer. String musi zawsze zaczynać się i kończyć tym samym znakiem. Może to być apostrof (') lub cudzysłów (") – nie ma różnicy! Sygnalizują one Pythonowi, że wszystko, co znajduje się pomiędzy nimi, jest stringiem.

Stringi mogą być łączone. Spróbuj tak:

command-line

>>> "Czesc " + "Ola"
'Czesc Ola'

Da się również mnożyć stringi za pomocą liczb:

command-line

>>> "Ola" * 3
'OlaOlaOla'

Jeśli chciałabyś użyć apostrofu wewnątrz stringu, możesz to zrobić na dwa sposoby.

Za pomocą cudzysłowu:

command-line

>>> "Runnin' down the hill"
"Runnin' down the hill"

lub poprzedzając apostrof odwróconym ukośnikiem („):

command-line

>>> 'Runnin\' down the hill'
"Runnin' down the hill"

Fajnie, co? Możesz także wyświetlić swoje imię wielkimi literami. Wpisz:

command-line

>>> "Ola".upper()
'OLA'

Właśnie użyłaś metody upper na swoim stringu! Metoda (jak upper()) to sekwencja instrukcji, które Python wykonuje na podanym obiekcie ("Ola") jak tylko ją wywołasz.

Jeżeli chcesz poznać liczbę liter, którą zawiera twoje imię, istnieje funkcja również do tego!

command-line

>>> len("Ola")
3

Zastanawiasz się, dlaczego czasami wywołujemy funkcję z . na końcu stringu (jak tutaj: "Ola".upper()), a czasami najpierw wywołujemy funkcję, a dopiero potem umieszczamy string w nawiasach? Ano, w niektórych przypadkach funkcje są związane z obiektami. Tak jak upper(), która może być użyta wyłącznie na stringach. Taką funkcję nazywamy wówczas metodą. Są również funkcje, które nie są powiązane z niczym konkretnym i mogą być używane na różnych typach obiektów, jak na przykład len(). Dlatego przekazujemy "Ola" jako parametr dla funkcji len.

Podsumowanie

OK, wystarczy już stringów. Jak dotąd nauczyłaś się o:

  • wiersz polecenia – wpisywanie komend (kodu) w wierszu polecenia Pythona powoduje, że Python zwraca wyniki
  • liczby i stringi – w Pythonie liczb używamy do działań matematycznych, a stringów do obiektów tekstowych
  • operatory – takie jak + i *, łączą wartości produkując nowe
  • funkcje – takie jak upper() i len(), wykonują działania na obiektach.

Są to podstawy każdego języka programowania, jakiego przyjdzie Ci się uczyć

 

ps. Liczby rzeczywiste mogą być w Pythonie przedstawione w formie ułamka dziesiętnego (z separatorem w
postaci kropki, nie przecinka!) „Tablicowy” symbol pierwiastka to dla Pythona graficzna „fanaberia” – pierwiastek to zwyczajnie potęga (wykładnik w postaci ułamka). Czy teraz już Wiesz jak obliczyć pierwiastek kwadratowy (1/2=0.5) liczby 64 bez biblioteki math  :):):) ? 


Zmienne

Ważnym zagadnieniem w programowaniu są zmienne. Zmienna to nic innego jak nazwa nadana jakiejś wartości, którą potem możemy się posługiwać. Programiści używają zmiennych do przechowywania danych, dzięki czemu ich kod jest bardziej czytelny i nie muszą każdorazowo zastanawiać się, co jest czym.

Tworzenie i zmiana wartości zmiennych

>>> a=4
>>>
Sprawdźmy, czy a rzeczywiście równe jest cztery:
>>> a
4
>>>
Stwórzmy nową zmienną:
>>> b=5

Aby wykonać dwa polecenia Pythona w jednym wierszu rozdzielamy je średnikiem. Sprawdźmy wartości
obu zmiennych:
>>> a;b
4
5
>>>
W każdej chwili możemy zmienić wartość zmiennej:
>>> a=7
>>> a
7
>>>
Do zmiennej możemy podstawić wartość innej zmiennej:
>>> a=b
>>> a;b
5
5
>>> b=3
>>> a;b
5
3
>>>
lub dowolnie skomplikowane wyrażenie:
>>> c=1+17*(32/8)
>>> d=(a*b)/(a+b+2.0)
>>> c;d
69
1.5

Przypuśćmy, że chcemy stworzyć nową zmienną zwaną imie:

command-line

>>> imie = "Ola"

Napisałyśmy własnie, że imie równa się Ola.

Jak już zauważyłaś, Twój program nie wyświetlił niczego tak, jak to robił wcześniej. Zatem skąd wiemy, że zmienna faktycznie istnieje? Wpisz imie i wciśnij enter:

command-line

>>> imie
'Ola'

Jupi! Twoja pierwsza zmienna! 🙂 Zawsze możesz zmienić, do czego się ona odnosi:

command-line

>>> imie = "Sonja"
>>> imie
'Sonja'

Możesz także używać jej w funkcjach:

command-line

>>> len(imie)
5

Super, co? Zmienne mogą być czymkolwiek – liczbami również! Spróbuj:

command-line

>>> a = 4
>>> b = 6
>>> a * b
24

Ale co by było, gdybyśmy użyły złej nazwy? Masz pomysł, co mogłoby się stać? Sprawdźmy!

 command-line

>>> miasto = "Tokyo"
>>> masto
Traceback (most recent call last):
  File "<stdin>", line 1, in <module>
NameError: name 'masto' is not defined

Błąd! Jak widzisz, Python ma różne rodzaje błędów, a ten nosi nazwę NameError. Python zwróci Ci taki błąd, gdy będziesz próbowała używać nazwy, która nie została jeszcze utworzona. Gdybyś w przyszłości natrafiła na niego, sprawdź w swoim kodzie czy nie popełniłaś literówek w nazwach zmiennych.

Poświęć chwilę czasu na zabawę i przekonaj się, co możesz z tym zrobić!


Funkcja print

Spróbuj tego:

command-line

>>> imie = 'Maria'
>>> imie
'Maria'
>>> print(imie)
Maria

Kiedy wpisujesz po prostu imie, interpreter Pythona zwraca odwzorowanie stringa będącego wartością zmiennej ‚imie’, czyli litery M-a-r-i-a zamknięte w pojedynczym cudzysłowie”. Natomiast gdy napiszesz print(imie), Python wypisze zawartość zmiennej na ekran, bez żadnego cudzysłowu, co wygląda lepiej.

Jak się później przekonamy, print() jest szczególnie użyteczny, gdy chcemy wypisać coś z wnętrza funkcji lub gdy zechcemy wypisać wartości w kilku wierszach


Listy

Oprócz stringów i liczb całkowitych, Python dysponuje szeregiem różnych typów obiektów. Teraz zapoznamy się z typem zwanym listą. Listy są dokładnie tym, co myślisz: obiektami, które są listami innych obiektów. 🙂

Śmiało, stwórzmy listę:

command-line

>>> []
[]

Tak, lista jest pusta. Niespecjalnie przydatne, co? Stwórzmy listę numerów totolotka. Nie chcemy się powtarzać za każdym razem, więc tutaj również posłużymy się zmienną:

command-line

>>> wyniki = [3, 42, 12, 19, 30, 59]

Dobrze, mamy listę! Co możemy z nią zrobić? Zobaczmy ile liczb znajduje się w tej liście. Masz pomysł, jakiej funkcji powinnaś użyć? Już z niej korzystałaś!

command-line

>>> len(wyniki)
6

Tak! len() może zwrócić Ci liczbę obiektów zawartych w liście. Prawda że przydatne? To może teraz posortujmy listę:

command-line

>>> wyniki.sort()

Polecenie to niczego nie zwraca, po prostu zmieniło kolejność liczb zawartych w liście. Wypiszmy jej zawartość jeszcze raz i zobaczmy co się stało:

command-line

>>> print(wyniki)
[3, 12, 19, 30, 42, 59]

Jak widzisz, liczby na liście są teraz uporządkowane według wartości od najniższej do najwyższej. Gratulacje!

A gdybyśmy zapragnęły odwrócić kolejność? Zróbmy to!

command-line

>>> wyniki.reverse()
>>> print(wyniki)
[59, 42, 30, 19, 12, 3]

Jeżeli chcesz dodać coś do swojej listy, możesz to zrobić wpisując polecenie:

command-line

>>> wyniki.append(199)
>>> print(wyniki)
[59, 42, 30, 19, 12, 3, 199]

Jeśli chcesz wyświetlić tylko pierwszą liczbę, możesz to uczynić używając indeksów. Indeks jest numerem mówiącym nam, w którym miejscu listy znajduje się dany element. Programiści zaczynają liczenie od zera, zatem pierwszy element Twojej listy znajduje się w miejscu oznaczonym indeksem 0, następny z indeksem 1, i tak dalej. Spróbuj tego:

command-line

>>> print(wyniki[0])
59
>>> print(wyniki[1])
42

Jak widzisz, możesz uzyskać dostęp do każdego z elementów Twojej listy za pomocą jej nazwy oraz numeru indeksu wewnątrz nawiasów kwadratowych.

By skasować coś z twojej listy, musisz użyć indeksów, których nauczyłyśmy się powyżej i metody pop(). Spróbujmy zobaczyć, jak to działa na przykładzie i powtórzmy sobie to, czego się nauczyliśmy wyżej. Usuńmy pierwszy element z naszej listy.

command-line

>>> print(lottery)
[59, 42, 30, 19, 12, 3, 199]
>>> print(lottery[0])
59
>>> lottery.pop(0)
59
>>> print(lottery)
[42, 30, 19, 12, 3, 199]

Wszystko zadziałało zgodnie z planem!


Słowniki

Słownik przypomina nieco listę, jednak różni się tym, że dostęp do wartości uzyskujemy za pomocą klucza, a nie liczbowego indeksu. Kluczem może być dowolny ciąg znaków lub liczba. Pusty słownik tworzymy tak:

command-line

>>> {}
{}

To pokazuje, że właśnie stworzyłeś pusty słownik. Hura!

A teraz spróbuj wpisać poniższą instrukcję (spróbuj użyć własnych danych):

command-line

>>> uczestniczka = {'imie' : 'Ola', 'kraj' : 'Polska', 'ulubione_liczby' : [7, 42, 92]}

Za pomocą tej instrukcji stworzyłaś właśnie zmienną o nazwie uczestniczka zawierającą trzy pary klucz-wartość:

  • Klucz imie wskazuje na wartość 'Ola' (obiekt typu string),
  • kraj wskazuje na wartość 'Polska' (kolejny string),
  • zaś ulubione_liczby odnoszą się do [7, 42, 92] (obiekt typu list zawierający trzy liczby).

Za pomocą poniższej składni możesz sprawdzać wartości poszczególnych kluczy:

command-line

>>> print(uczestniczka['imie'])
Ola

Widzisz, zupełnie jak w liście. Ale nie trzeba pamiętać numeru indeksu, wystarczy nazwa klucza.

A co się stanie, gdy poprosimy Pythona o wartość klucza, który nie istnieje? Masz pomysł? Spróbujmy tak zrobić i zobaczmy efekt!

 command-line

>>> uczestniczka['wiek']
Traceback (most recent call last):
  File "<stdin>", line 1, in <module>
KeyError: 'wiek'

Spójrz, kolejny błąd! Tym razem KeyError. Python próbuje Ci pomóc i wskazuje, że klucz 'wiek' nie istnieje w tym słowniku.

Kiedy powinniśmy używać słownika, a kiedy listy? To bardzo dobre pytanie! Zastanów się nad rozwiązaniem, zanim spojrzysz na odpowiedź poniżej.

  • Potrzebujesz ułożyć elementy w określonej kolejności? Wybierz listę.
  • Potrzebujesz powiązać wartości z kluczami, żeby mieć później łatwiejszy dostęp do nich (używając klucza)? Użyj słownika.

Słowniki, podobnie jak listy, są mutowalne, co oznacza, że po ich utworzeniu można je nadal zmieniać. Możesz dodać do stworzonego już słownika nowe pary klucz-wartość, w taki sposób:

command-line

>>> uczestniczka['ulubiony_jezyk'] = 'Python'

Podobnie jak w przypadku list, metoda len() zwraca liczbę par klucz-wartość w danym słowniku. Śmiało, wpisz polecenie:

command-line

>>> len(uczestniczka)
4

Mam nadzieję, że jak dotąd jest to zrozumiałe. 🙂 Gotowy na dalszą zabawę ze słownikami? W następnej linijce czeka nas jeszcze więcej niesamowitości.

Za pomocą polecenia pop() możesz usunąć element ze słownika. Założmy, że chciałbyś usunąć wpis oznaczony kluczem 'ulubione_liczby'. Wpisz następującą instrukcję:

command-line

>>> uczestniczka.pop('ulubione_liczby')
[7, 42, 92]
>>> uczestniczka
{'kraj': 'Polska', 'ulubiony_jezyk': 'Python', 'imie': 'Ola'}

Jak widać z wyświetlonego rezultatu, para klucz-wartość odpowiadająca kluczowi ‚ulubione_liczby’ została usunięta.

Ponadto możesz także zmienić wartość odpowiadającą kluczowi, który już istnieje w słowniku. Napisz:

command-line

>>> uczestniczka['kraj'] = 'Niemcy'
>>> uczestniczka
{'kraj': 'Niemcy', 'ulubiony_jezyk': 'Python', 'imie': 'Ola'}

Jak widać, wartość klucza 'kraj' została zmieniona z 'Polska' na 'Niemcy'. 🙂 Ekscytujące? Hura! Właśnie nauczyłaś się kolejnej niesamowitej rzeczy.

Podsumowanie

Doskonale! Wiesz już sporo o programowaniu. W tej części nauczyłeś się o:

  • błędach – umiesz już czytać ze zrozumieniem błędy pojawiające się, gdy Python nie rozumie polecenia, które mu wydałaś
  • zmiennych – nazwach dla obiektów, dzięki którym programuje się łatwiej, a Twój kod jest czytelniejszy
  • listach – listach obiektów uporządkowanych w określonej kolejności
  • słownikach – zbiorach obiektów przechowywanych w postaci par klucz-wartość

Instrukcja warunkowa i pętle >>

x = 100
if x > 0:
print(„liczba dodatnia”)
elif x == 0:
print(„zero”)
else:
print(„liczba ujemna”)

Jak Myślisz – co oznaczają komendy :”if”, „elif”, „else” ???

Rysujemy …

import turtle ( włącz „żółwia” 😉 )

turtle.pensize(10) – grubość linii pisaka = 10 (zmień jak chcesz)

turtle.goto(100,0);turtle.goto(100,100);turtle.goto(0,100)

czyli „idź pisakiem do X=100 Y=0; X=100 Y=100; X=0Y=100;” – UKŁAD WSPÓŁRZĘDNYCH ! Czy już Rozumiesz ?

 

Pozdrowienia od Natalii 😉 ( 8D – to na czwórkę …)

C++ / ściąga/

https://www.onlinegdb.com/online_c++_debugger

Budowa:

#include <cstdio>
int main()
{
printf( „umiem pisać” );
return 0;
}

tekstowo:

#include <iostream>

using namespace std;

int main()

{

int a,b,roznica;

cout<<„podaj liczby\n”;

cin >>a >>b;

roznica=a-b;

cout<<„roznica wynosi „<<roznica;

return 0;

}


C++ został zaprojektowany przez Bjarne Stroustrupa jako rozszerzenie języka C o obiektowe mechanizmy abstrakcji danych i silną statyczną kontrolę typów. Zachowanie zgodności z językiem C na poziomie kodu źródłowego pozostaje jednym z podstawowych celów projektowych kolejnych standardów języka… ;D